Bajka o trzech braciach

Opublikowany: Autor: Wojciech Pietrzak Dodaj komentarz

Żyli sobie trzej bracia: Łysy, Rudy i Bzdura. Nazywali się Łysy, Rudy i Bzdura, choć Łysy wcale nie był łysy, Rudy wcale nie był rudy, a imię Bzdury też było dość bzdurne.

Łysy miał na głowie bujną, rudą czuprynę z kręconych włosów. Rudy nie miał rudej, ani w ogóle żadnej czupryny, czy choćby najmniejszego włoska, za to Bzdura miał rzadkie, krótkie i proste, rude włosy, ale tylko po brzegach głowy, bo na jej środku widniał łysy placek.

Czyli jeszcze raz: Łysy był rudy, a nie łysy, Rudy był łysy, a nie rudy, jedynie Bzdura był troszkę łysy, a troszkę rudy. Był też najstarszy: od Łysego był starszy o rok i trzy minuty, a od Rudego o rok bez trzech minut. Przy czym to Łysy, mimo że był młodszy, był bystrzejszy od Rudego.

– Łysy! – zawołał pewnego dnia Rudy ze swojego łóżka, budząc Bzdurę, który jeszcze chciał pospać.

– Co? – spytał Łysy.

– Nie mówi się „co”, tylko „słucham”! – zbeształ Łysego Rudy.

– Ja mówię „co” – odburknął Łysy – To ty coś ode mnie chcesz. A jak się nie podoba, to może Bzdura cię posłucha. Co?

– Jak myślisz, dlaczego ty jesteś Łysy, chociaż jesteś rudy, a ja jestem Rudy, chociaż jestem łysy?

Łysy podrapał się w głowę, wyrwał sobie z niej jeden rudy włos i zaczął przyglądać się w skupieniu na przemian włosowi i łysej głowie Rudego.

– Powiem ci, bracie, że nie mam pojęcia – wzruszył w końcu ramionami Łysy.

– A, Łysy, słuchaj!

– Co?

– Nie mówi się… A, zresztą nieważne.

– To co chcesz?

– A myślisz, Łysy, że to mogło być tak, że nazwali cię Łysy, bo byłeś rudy, a mnie Rudy, bo byłem łysy? Wiesz, tak dla zmyły?

Łysy ponownie podrapał się w głowę, wyrwał drugi włos i znowu się zamyślił.

– Nie mam pojęcia – powiedział w końcu znowu – Ale myślę, bracie, że mogło tak być.

– Bzdura! – mruknął niezadowolony z obudzenia Bzdura, po czym przewrócił się na drugi bok i nakrył uszy kołdrą, żeby jeszcze pospać.

– Dlaczego bzdura, Bzdura? – spytał Rudy, ale Bzdura nie odpowiedział, tylko zaczął znacząco chrapać.

– Ale wiesz co, bracie? – spytał Łysy.

– Słucham?

– Zaczynam się zastanawiać, czy to przypadkiem nie było tak, że oni chcieli nas nazwać dobrze. Łysego Łysym, rudego Rudym. Czyli ty miałeś być Łysy, a ja miałem być Rudy.

– Ty miałeś być mną, a ja tobą? – upewnił się Rudy.

– Mniej więcej – Łysy nie był pewien, czy mniej, czy więcej.

– To czemu tak nie jest?

– Bo oni… – tu Łysy przeszedł w konspiracyjny szept – Myślę, że oni nas w szpitalu za-mie-ni-li.

– Ale jak to… Zamienili?! – Rudy był zszokowany.

– Bzdura! – mruknął spod kołdry Bzdura, ale nikt nie zwrócił na niego uwagi.

– Ano tak to.

– Znaczy, że normalnie ty miałeś być mną i na odwrót, ale przez pomyłkę teraz ja jestem tobą i wu ce wersy?

Vice versa, łysa pało! – żachnął się Łysy.

Rudy nie miał siły się obrazić, bo przechodził właśnie bardzo głęboki, wewnętrzny kryzys jestestwa i tożsamości, a nazwanie go „łysą pałą” tylko utrudniało zrozumienie, czy jest łysy, czy miał być łysy, czy miał być rudy, ale przez pomyłkę wyłysiał, czy tylko przez pomyłkę miał nazywać się Łysy, ale nazywa się Rudy… Ale zaraz, on przecież nazywał się Rudy i to miało być pomyłką, więc przez pomyłkę najwyraźniej był łysy, ale w takim razie…

– W takim razie obaj jesteśmy rudołysi, czy też łysorudzi? – podsumował Rudy.

– Na to wychodzi.

– Przecież to bzdura!

– Słyszałem! – burknął spod kołdry Bzdura.

– Dobrze słyszałeś. To wszystko bzdura!

– Bez nazwisk mi tu, co? – Bzdura zrzucił kołdrę, a zrozumiawszy, że już nie pośpi, zrobił się bardzo zły.

– Chyba bez imion – mruknął Łysy.

– I bez głupich uwag.

– No ale Łysy, popatrz na to – rozpromienił się Rudy.

– Co?

– Skoro ty jesteś rudołysy, ja jestem rudołysy i Bzdura jest też rudołysy, to znaczy, że ty jesteś Bzdura i ja jestem Bzdura.

– Bzdura! – krzyknął Bzdura.

– No właśnie to powiedziałem! – odparł Rudy.

Tymczasem Łysy drapał się w głowę z wysiłku umysłowego, aż skrobało, jakby to myszy chrupały pod podłogą.

– No, nie – powiedział po chwili.

– Dlaczego nie? – spytał Rudy.

– Bo jeśli Bzdura jest wtedy, gdy jest i łysy i rudy naraz, to ty nie możesz być Bzdurą, bo wtedy byłbyś łysy, ale nie byłbyś Rudy. A ja nie mogę być Bzdurą, bo wtedy byłbym rudy, ale nie byłbym Łysy.

– Czyli co? – upewnił się Rudy.

– Czyli jesteś Bzdura tylko jeśli jesteś Rudy, ale wtedy jesteś tylko Rudy, a nie Bzdura. Z kolei musisz być Rudy, skoro nie jesteś rudy, i nie możesz być rudy, skoro jesteś Rudy. Tak samo jak z moim byciem Łysym.

– Czyli chwila. Jestem Bzdura tylko jeśli nie jestem Bzdura? To przecież bzdura!

– Nie. To się nawet jakoś fachowo nazywa. Anatomia kłamcy. Albo jakoś podobnie.

– Ana… co?

– Nieważne – machnął ręką Łysy – Chodzi o to, że jak mówisz, że mówisz nieprawdę, to jeśli powiedziałeś prawdę, to powiedziałeś nieprawdę, a jeśli powiedziałeś nieprawdę, to powiedziałeś prawdę.

– Ale przecież ja nic takiego nie powiedziałem! – bronił się Rudy.

– Ale nie o to chodzi, tylko… – Łysy zamyślił się, nie wiedząc, jak wyjaśnić rzecz starszemu bratu.

– Ty, Bzdura, a ty co myślisz o tym, co Łysy powiedział? – spytał Rudy – Ma to sens?

– Bzdura! – odparł Bzdura, po czym nakrył uszy kołdrą i znów położył się spać.

Dodaj komentarz