Koń, jaki jest, każdy widzi? [zawiera wulgaryzmy]

Opublikowany: Autor: Wojciech Pietrzak Dodaj komentarz

Gdy wracaliśmy z rodzinnego urlopu, w ramach zabijania czasu w podróży zaczęliśmy się zastanawiać, skąd wzięło się powiedzenie „zrobić kogoś w konia”. Żona moja zaryzykowała hipotezę, że wywodzi się to z czasu handlu końmi i rozmaitych sztuczek stosowanych przez sprzedawców, żeby ukryć stan zużycia i „przebieg” zwierzęcia; coś na kształt dzisiejszej walki sprzedawców używanych samochodów z kupującymi je, tyle że przesunięte o półwiecze lub dwa wstecz. Hipoteza wydała mi się wiarygodna choćby ze względu na to, że padła z ust mojej żony, a co jak co, ale intuicję językową w zakresie języka naszego ojczystego to ona ma niezłą.

Intuicja intuicją, ale chciałem to dzisiaj zweryfikować. Żeby nie nadziać się na pełną politowania odpowiedź „let me google that for you”, postanowiłem zadać google’owi pytanie sam. Dla leniwych: wpisałem tam po prostu

zrobić kogoś w konia

bez żadnej interpunkcji.

Pierwszy wynik pominąłem, ponieważ sciaga.pl, z całym szacunkiem, nie mieści się na moim osobistym podium najbardziej wiarygodnych źródeł informacji. Jednak już drugi wynik przyciągnął moją uwagę. Moim oczom ukazał się następujący link:

robić kogoś w chuja – Wikisłownik, wielojęzyczny słownik

i to kierujący nie do jakiejś nonsensopedii, zapytaj.com, czy po prostu trollerskiego portalu, tylko, jak meta tag wskazuje, do wikisłownika, czyli względnie wiarygodnego źródła. (Wiem, wiem, sami możecie „pogooglać”, za to ja nie mogę dać gwarancji, co będzie na drugim miejscu wyników, gdy traficie tu przypadkiem już po rozpadzie Unii Europejskiej i wyszukacie tę frazę; co prawda to już niedługo, ale zmiany w google’u potrafią następować bardzo szybko). Z ciekawości zajrzałem tam, jak wyjaśniono ten frazeologizm. Wyjaśniono zwięźle, sensownie, podano nawet synonimy. W tym, nie uwierzą Państwo: robić kogoś w konia. Jako link, w dodatku czerwony, co na wikistronach oznacza, że nikt nie pofatygował się jeszcze uzupełnić pod tym linkiem zawartości.

Trochę zdziwiła mnie ta hierarchia wikipriorytetów.

A na zakończenie znalazłem dodatkowy smaczek całej tej historii: którą część ludzkiego ciała niekiedy nazywa się „koniem”? Hę? I czy ma to coś wspólnego z tym, że również we wzmiankowanym związku frazeologicznym można zastąpić jedno słowo drugim bez zmiany znaczenia?

Dodaj komentarz